Koniec.
Oficjalny, definitywny koniec edukacji w Liceum Ogólnokształcącym.
To takie duże słowo- "koniec"...
Brzmi poważnie co nie ?
Ale tylko ktoś, kto jest absolutnie i nieodwracalnie zapatrzony w siebie, nie zauważy istotnego faktu,
a mianowicie, że każdy koniec jest początkiem jakiejś nowej przygody.
Przecież po to żyjemy!
"Carpe diem. Chwytajcie dzień, chłopcy. Uczyńcie wasze życie niezwykłym."
~Stowarzyszenie umarłych poetów
Za tydzień matura. Kolejna poważna sprawa, ale jakoś przez nią przebrniemy ;)
Cały zacny tydzień z książkami, powroty do etapu gimnazjum pod względem polonistycznym,
bo w tej chwili, patrząc na mój tekst z pierwszej gimnazjum widzę jak bardzo liceum okroiło moje zdolności jakiejkolwiek własnej oceny tekstu. Powolutku, znowu wdrażam się w dawne teksty, dzięki którym tak bardzo pokochałam literaturę. Także ciężkie zadanie na następny tydzień.
Powroty do "Małego Księcia", 'Oskara i Pani Róży', 'Stowarzyszenia umarłych poetów'...
Takie powroty w otchłań niepamięci. Bezcenne.
Dobrze, że zawsze są osoby, które po prostu są zawsze, kiedy trzeba. Bezcenne są rzeczy, których kupić nie można. Cała reszta to tylko puch marny, nieważny.
Fałsz, dwulicowość, zakłamanie- rzeczy, których tolerować nie potrafię i nie chcę.
~ bieganie wieczorami- takie najlepsze :D
